Gwarancja na samochód – jak dochodzić swoich praw?

Gwarancja na samochód

Gwarancje na samochody są jednym z instrumentów strategii rynkowej producentów. Reguła w tym wypadku jest bardzo prosta: im bardziej atrakcyjny rynek, tym lepsze (atrakcyjniejsze) gwarancje.

Czym jest gwarancja na samochód?

Czym one są? Niezależnym od rękojmi, pisemnym zapewnieniem, że towar (samochód) jaki otrzymujemy, jest należytej jakości. Udzielenie gwarancji zobowiązuje sprzedającego do bezpłatnego usunięcia ewentualnych wad fizycznych sprzedanego auta, lub też do dostarczenia towaru wolnego od wad, jeśli wady te ujawnią się w trakcie obowiązywania gwarancji. Dodatkowym orężem w rękach klienta jest również wspomniana rękojmia. Nie jest to już – jak w przypadku gwarancji – umowa pomiędzy sprzedającym a kupującym, lecz określona przepisami kodeksu cywilnego odpowiedzialność sprzedawcy za wady towaru, fizyczne bądź prawne. To co istotne rękojmia – jako się rzekło – wynika z przepisów prawa, a więc nie wymaga żadnego pisemnego potwierdzenia, lub też osobnej umowy, a uprawnienia z tytułu rękojmi wygasają po upływie roku.

Mimo więc lepszego „umocowania” prawnego rękojmi, większość klientów jakby o tym nie pamięta i mocniej wierzy w skuteczność gwarancji. Zapominamy również o tym, że to producent lub sprzedawca decyduje o tym czy samochód (lub jego jakaś część) zostanie wymieniony na nowy, nie zaś my nawet gdybyśmy – obiektywnie rzecz biorąc – mieli stuprocentową rację. Takie jest też życie i tego uczy nas praktyka. Mimo, że ze sprzedawcą (producentem) umawiamy się, iż nasze auto jest całkowicie sprawne technicznie, a w razie czego możemy liczyć na bezpłatne usunięcie usterki, nie zawsze umowa ta jest możliwa do wyegzekwowania. Precyzyjniej możemy to określić w ten sposób: naprawy gwarancyjne nie zawsze są skuteczne. I co wtedy? Nie tak dawno do naszej redakcji nadszedł list czytelnika. Otóż kupił on w salonie auto pewnej marki, na które zgodnie ze zwyczajem dostał roczną gwarancję na części mechaniczne. Po pewnym czasie doszło do drobnej usterki silnika, wykluczającej dalsze podróżowanie. Usterka w ramach gwarancji została usunięta, nie mniej po krótkim czasie znów się powtórzyła. I tak działo się przez dwa-trzy miesiące. Zdesperowany właściciel samochodu, mający dość ciągłych wizyt w warsztacie i leczenia ciągle tych samych objawów zażądał w ramach gwarancji wymiany silnika na sprawny. Gwarant odmówił, twierdząc iż wszystko jest w porządku, tylko właściciel nie ma szczęścia, bo ciągle psują się jakieś elementy odpowiedzialne za prawidłową pracę jednostki. Kto ma w takiej sytuacji rację i co może zrobić tracący cierpliwości i zaufanie do marki klient?

Klient ma prawo w takiej sytuacji żądać wymiany silnika. Jeśli gwarant się opiera, to ma prawo żądać powołania rzeczoznawcy który ustali przyczynę powtarzających się usterek. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że gwaranci w zasadzie nie odmawiają powołania takiego biegłego, choć sami niechętnie występują z taką inicjatywą.

Co zrobić gdy gwarant nie godzi się na powołanie biegłego?

Pozostaje więc powołanie biegłego na własny koszt – na przykład z PZMot – by on rozstrzygnął spór. Jeśli powie on, że silnik jest wadliwy, wtedy gwarant powinien go wymienić.

Powinien czy musi?

Powinien. Jeśli odmawia, to w gruncie rzeczy pozostaje już tylko droga sądowa.

Podobnie widzą sprawę prawnicy PZMot, deklarując jednocześnie daleko idącą pomoc prawną wszystkim poszkodowanym klientom. „Jeśli właściciel samochodu nie wie co w takiej sytuacji zrobić, jest zagubiony – zapraszamy do nas. Uzbroimy go w odpowiednia wiedzę, łącznie z paragrafami Kodeksu Cywilnego (rękojmia), co pomożemy rozstrzygnąć spór na swoją korzyść” – twierdzi jeden z radców prawnych Związku.

Gwarancja na samochód

Głośną była nie tak dawna również historia pewnego właściciela Matiza. W internetowej liście dyskusyjnej Klubu Matiza, przyznał się on że swoim autem holował Poloneza. Na podstawie tej wypowiedzi panu Marcinowie F. cofnięto gwarancję na niektóre części samochodu (tarcza i łożysko sprzęgła, a także łożysko oporowe). Co interesujące w całej tej sprawie, właściciel dowiedział się o tym kiedy zgłosił się na przegląd gwarancyjny. Pomińmy dalsze szczegóły tej dość zagmatwanej sprawy i skoncentrujmy się tylko na próbie odpowiedzi na dwa pytania. Po pierwsze: czy gwarant może cofnąć gwarancję opierając się jedynie na zasłyszanej opinii? Po drugie: czy może cofnąć gwarancję, bez sprawdzenia faktycznego stanu auta? Możemy również zapytać czy warunki gwarancji zabraniają holowanie samochodem osobowym innego samochodu osobowego?

Taki krok (cofnięcie gwarancji za holowanie) musiałby wynikać z warunków gwarancyjnych. One z reguły zawierają pewne ograniczenia, tyle że nie można ich bezpodstawnie rozszerzać. Jeżeli więc w warunkach gwarancyjnych nie ma takiego zastrzeżenia, że tym konkretnym pojazdem nie można holować innego pojazdu, to odebranie gwarancji na całość pojazdu, czy na jakiś jego zespół jest niedopuszczalne. Myślę że holowanie innego pojazdu nie jest użyciem auta niezgodnie z przeznaczeniem W tym konkretnym wypadku całą tę historię należy więc raczej traktować jako pretekst do odmowy świadczenia usług.

Tu jeszcze problematyczny sposób w jaki Daewoo dowiedziało się o całej historii – z listy dyskusyjnej w internecie, gdzie pisze się wiele i nie zawsze zgodnie z prawdą.

Bez sprawdzenia nie można takich rzeczy robić. Na podstawie takiej informacji, bez sprawdzenia stanu auta, nie mają prawa zrobić takiej rzeczy.

Poszkodowany (w tym wypadku rzeczony właściciel Matiza) ma więc prawo do dochodzenia swoich racji. Logika wskazuje na to, iż producent powinien jak najszybciej wycofać się ze swej decyzji, lub udowodnić, iż właściciel używał swojego auta niezgodnie z jego przeznaczeniem, co mówiąc szczerze-byłoby bardzo trudne. Należałoby bowiem zbadać samochód, znaleźć ewentualną awarię danego zespołu, udowodnić, że awaria ta była wywołana wadliwym użytkowaniem, a nie efektem wady „wrodzonej” auta, wreszcie – w ostateczności – przekonać do tego sąd, do którego z pewnością odwołałby się właściciel. Skomplikowane to, ale jednocześnie bardzo proste.